czwartek, 5 listopada 2015

Prosto do celu

Gdy już się przełamałam i wiedziałam ze jest źle ze mną miałam w sobie dużo motywacji. Zwłaszcza ze był to ostatni miesiąc wakacji. Miałam dużo czasu, mogłam się w to wkręcić Max. I tak też było.

Każdego dnia chodziłam do mojej małej 'siłowni' i ćwiczyłam.
Zaczynałam od 5 minut na orbitreku
Potem przechodziłem na rowerek i tam robiłam około 15 minut
Wracałam na orbitrek i kolejne 5 minut.
Przechodziłam do ćwiczeń.
-na brzuch

Ograniczałam się do brzuszków i kilku ćwiczeń znalezionych w Internecie
-nogi i tyłek
Maksymalnie 30 przysiadów bo na więcej nie miałam siły
Za każdym razem wychodziłam dumna z siebie
Codziennie piłam zieloną herbatę i dużo wody.
Słodycze zamieniłam na owoce. Zaczełam się po prostu zdrowo odżywiać. Nie było mi łatwo zwłaszcza ze rodzice mnie w tym nie wspierali i kupowali słodkie rzeczy.
Ale dałam radę.
W połowie sierpnia zauważyłam pierwsze efekty kiedy to do rzeczy kupionych pod koniec lipca (trochę przyciasnych) weszłam i miałam swobodę.
To była duma. Moje wysiłki nie idą na marne.
Tym zmotywowałam się jeszcze bardziej.
I tak ma być. Szukaj drobnych zmian które Będą dla Ciebie motywacją.
Pod koniec wakacji babcia mi nie powiedziała ze schudłam. Zapytała mnie czy przytyłam.
Nie ukrywam ze mnie to zabolało bo po miesiącu pracy liczyłam na to ze efekty bredzi widać
Przyszedł wrzesień
Moja motywacja się osłabiła. Nie mogłam przestawić się na to ze chodzę do szkoły. Brakowało mi czasu. Chodziłam smutna. Nie potrafiłam tego ogarnąć.
Aż do czasu gdy moja dyrektorka powiedziała
"Twoja przyjaciółka dużo schudła"
I to stało się moja motywacją bo mimo przyjaźni ja zawsze musiałam być lepsza. I akurat w tej kwestii nie byłam.
Dostałam dzięki temu podwójnego kopa i zapisałam się na siłownię.
Nie dawałam rady do końca treningu. Wszystkie panie/dziewczyny były mniejsze ode mnie. Pojawiła się myśl ze to nie dla mnie.
Ale nie zrezygnowałam. Wiedziałam ze się nie mogę poddać.
Teraz jestem tam 2 miesiąc. I daje radę. Potrafię zrobić każdy trening.  Mam dużo motywacji w sobie. A efekty są jeszcze lepsze. Teraz mam rozmiar L Ale to nie koniec. To dopiero początek.


A teraz pora na Ciebie.
Zmień siebie.
Możesz wszystko.
Bądź królową swojego życia. 
Zaakceptuj siebie.
Wierzę w Ciebie.
Dasz radę!
Napisz w komentarzu jakie są/były twoje początki

6 komentarzy:

  1. Życze Ci powodzenia! Będę często wchodziła na Twojego bloga i mam nadzieje, że zobacze, że się nie poddajesz! Przed Tobą dużo pracy, ale dasz radę! Powodzenia <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, jestem pod wrażeniem twojej siły psychicznej!

    U mnie się zaczęło w tamtym roku.Ogólnie to jestem tancerką i w pewnym momencie zaczęło mi okropnie przeszkadzać to, że jestem najgrubsza z nich wszystkich... Wkurzyłam się tak, że w końcu wydrukowałam plan A6W i tak trwam do tej pory... Miło się słucha jak ludzie mówią, że schudłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Huh, gratulacje! Ja siedzę w tym jakiś miesiąc(?) dopiero. Też z powodu uroczystości rodzinnej. która będzie w lato ale zmotywowało mnie również to ,że moja starsza o 7 lat siostra jest ode mnie mniejsza. Naprawdę fajny blog x

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dopiero zaczęłam od wczoraj. Zmotywowało mnie to, że chłopak z którym pisałam i kręciłam przestał do mnie pisać i chciał żebyśmy byli przyjaciółmi ale olewa mnie szerokim łukiem, teraz przyjaźni się z moją byłą przyjaciółką. Dzięki ćwiczeniom chce mu pokazać co straci. W czerwcu mam bal absolwenta i chcę wyglądać jak najlepiej. No i na wakacje ten chłopak będzie pewnie jeździł nad to samo jezioro co ja, więc każdego dnia od wczoraj będę ćwiczyć, jak będzie cieplej postaram się zacząć biegać . Mam nadzieję że mi się uda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki żeby Ci się udało. Ja mogę już powiedzieć że stracił na prawdę silną dziewczynę. Niech żałuje
      Powodzenia słoneczko

      Usuń
    2. Ojej jesteś naprawdę świetna, kocham ciebie i twój blog. Dziękuję za miłe słowa misia.

      Usuń