Do zmiany siebie miałam wiele podejść. Każde kończyło się porażką. Moja mama chodziła ze mną do dietetyków którzy dawali mi diety, wskazówki ale nic sobie z nich nie robiłam. Mój zeszyt samokontroli pisałam pół godziny przed wejściem do gabinetu. Nie miałam motywacji.
W listopadzie 2014 powiedziałam sobie od stycznia zaczynam. Przez te dwa miesiące miałam się "psychicznie" przygotowac. Nie zrobilam tego.
Przyszedł rok 2015. Powiedziałam sobie "zaczynam.... ale od jutra"
To tylko jedna z wielu wymówek.
Te "jutro" trwało 4 miesiace. Pewnie trwało by dłużej ale miałam uroczystość rodzinną więc musiałam kupić sukienkę.
Przymierzylam ich dużo, każda w rozmiarze L bo byłam przekonana ze jest to mój rozmiar. Nie był.
Ale po 3 godzinach znalazłam idealną sukienkę.
Mówiłam jest "idealna"
Nie była. Ubrałam ją w domu. Miała wycięcia na plecach. Odwrocilam się do lustra i się przerazilam. Było widać tluszczyk. Dużo tluszczyku. I nagle sukienka przestała mi się podobać.
Powiedziałam sobie "został miesiąc, muszę cos w sobie zmienic"
Cwiczylam codziennie. Dobrze się odżywiałam.
Jednak ze dokładnie 9 maja przestałam. I nie wróciłam do zdrowego trybu życia aż do lipca, ponieważ miałam tysiące wymówek.
Aż do czasu gdy przyjechał wujek z Austrii i tak prosto z mostu powiedział mi ze przydały by mi się ćwiczenia i dieta.
Coś we mnie pękło, "ale przecież wyglądam dobrze, więc o co chodzi" - tak myślałam, myliłam się
Spojrzałam na siebie w lustrze i powiedziałam
"STOP"
I tak się zaczęła moja przygoda. 31.07.15
_____________________
Wszystko Co się działo po 31 opiszę w drugim poście
Uznałam ze dobrze abyście poznali moje początki, żeby lepiej zrozumieć motywację i to o czym będę pisać
Gratuluję, że zaczęłaś.
OdpowiedzUsuńA tak poza tym zdrowe odżywianie zaczęłyśmy w tym samym dniu, 31.07 ♥
super xx
OdpowiedzUsuń